Życie na Syberii- tyfus, mrówki, wilki...
Janina Egiert –Dla
tych, którzy szli do tworzącej się Armii Andersa w Kazachstanie
Dzisiaj nadeszła
wielka chwila dziejowa
Dzisiaj przełomowy
czas,
Być albo nie być –
istnieć albo zginąć
Tak mówią o nas.
Kto nam wykuje
wolność naszą złotą?
Kto naszą Polskę z
kajdan oswobodzi?
Wy bądźcie tą przednią
robotą
W was nadzieja, z
was siła się narodzi.
Jedźcie i bądźcie
dzielni jak przodkowie
Jedźcie i zapał
swój sprawie oddajcie
Bądźcie waleczni,
nie myślcie o sławie
Zmartwychwstanie
Polski chętnie przyspieszajcie
Choć czarne chmury
zakłębiły świat
Choć wróg przeorał
tankami granice
Choć Hitler srogi
jest niby kat
Jednak opuści
piastowe ziemie.
Dzisiaj o jednym
my tutaj myślimy
Na naszej ziemi
wróg nie pozostanie
Na daleką drogę
Was błogosławimy
Wy przyspieszycie
Polski zmartwychwstanie.
Z
opowieści mamy, pamiętam dziwne historie o wilkach, które nic jej nie zrobiły,
ponieważ stała nieruchomo patrząc im prosto w oczy... Długo wierzyłam, że zwierzęta
dobremu człowiekowi nie wyrządzą krzywdy. Dziś nie jestem pewna, czy była to
prawda? Może mama opowiadała historie, które mogą zainteresować małe dziecko,
aby w ten sposób przekazać prawdę o Syberii? Nie przewidziała, że kiedyś będzie
można mówić o tym oficjalnie.
Przez
kilka lat babcia, mama i Zosia. zaprzyjaźniły się z tamtejszymi ludźmi.
Przetrwały tylko dzięki nim. To oni przygarnęli wyrzuconych w stepie rozbitków, nauczyli ich żyć w ziemiankach,
walczyć o przetrwanie. Latem upały były tak wielkie, że wysychała woda w
jeziorkach. Ludzie z dna zbierali sól.
Zimą mróz dochodził do pięćdziesięciu stopni, rano trzeba było odkopywać
ziemianki, bo inaczej zostałyby całkiem zasypane śniegiem. Ruska babka, tak
zawsze o niej opowiadały, ratowała mamę po ciężkiej chorobie. Szczęśliwi, po
latach cierpień mieli wyjechać razem z Andersem.
Nie
mogły doczekać się wolności. Szykowały zapasy na drogę: suchary, jakieś
placki....Wtedy, Zosia zachorowała na tyfus, potem mama. Mama zaraziła się też
Heine - Medyną. Chociaż, mnie wydaje się, że to tyfus wywołał podobne objawy u
siedmioletniego dziecka, albo... syberyjscy znachorzy znali sposób na chorobę,
która okaleczyła tyle ludzi. Mama, bowiem, wyzdrowiała! Zosia nie zostawiła
chorej siostry i swojej mamy, nie skorzystała z możliwości wyjazdu,, choć taka
decyzja mogła oznaczać, że pozostanie tam na zawsze. Wtedy pomogła im owa ruska
babka. Za suchary, które długo gromadziły na podróż do Polski leczyła małą
dziewczynkę. Gdzieś w tajdze, w miejscu, które tylko ona znała zbierała
korzenie żeń-szenia – tajemne lekarstwo na wszystko. Robiła mamie gorące
kąpiele, do których wrzucała kopce mrówek, potem... gimnastyka, ciężarki
przyczepiane do nóg - to wszystko przypominało tortury, Mama wyzdrowiała!
Komentarze
Prześlij komentarz