Powrót z Syberii do Polski w 1947r.



Do Polski wróciły w 1947 roku. Zawieźli wszystkich do Krakowa. Dla mnie to miasto marzeń...Pamiętasz jak pomagałeś mi załatwić przeprowadzkę do Krakowa. Nie wiedzieliśmy wtedy, że to takie trudne.
            Zosia dostałaby od razu mieszkanie, stanowisko dyrektora szkoły. Ale w Krakowie mieszkał Grześ, Grześ, który nie odszukał jej, nie pisał, nie czekał, aż wrócą....Grześ - pierwsza miłość...Ale, ileż od niego wymagała...Jak nawiązać kontakt z wywiezionymi na Sybir? Podobno ich szukał. Dowiedział się, że wszyscy nie żyją. Dlaczego miał nie wierzyć?
            W jej wspomnieniach nie znalazłam ani zdania o tej miłości, a tak często o nim mówiła, że mam wrażenie, że go znałam.
      Zobacz...Nasza miłość minęła. Od początku nie miała szansy. Rozstanie bolało.. Jednak wspomnienia są sympatyczne, ciepłe, nie odrzucamy ich. A w życiu Zosi wspomnienie miłości Grzesia, nawet po kilkudziesięciu latach było raną. Wiesz jak bała się, gdy wyjeżdżałam do Krakowa...Bała się, że ów staruszek będzie wiedział, kim jestem, gdy mnie przypadkiem spotka.
      Grześ ożenił się, przynajmniej tak twierdziła Zosia, nie wiedział, że wróciła...A może nie chciał wiedzieć? Zosia wróciła do Herbów. Uczyła w tej samej szkole, co przed wojną. Myślę, że kochała te małe dzieci. Choć często wydawała mi się taka nietolerancyjna wobec młodzieży, mody...Uwielbiała zajęcia plastyczne. Wymyślała z dzieciakami cudne rzeczy z niczego. W tartaku zdobywała resztki płyt, krążki drewna, by później wraz z maluchami robić niezwykłe prace.
-          Wiesz, Agnieszko, co mnie zawsze zastanawiało? Poznaliśmy się w latach osiemdziesiątych, a Zosia nigdy nie wspomniała o polityce, o Syberii też chyba od niej nie słyszałem? Ty tak przeżywałaś to, co się dzieje, a osoba, której szczególnie powinno zależeć na wolności, na tym, aby mogła oficjalnie opowiadać o swojej przeszłości - milczała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy ktoś pamięta Zosię Szczerbicką?

z pamiętnika Zosi-13 kwietnia 1940

#"Śpieszmy sie kochać ludzi tak szybko odchodzą"