Malwy pachną dzieciństwem




 
Wspomnienia to  chwile, które przelatują jak pyłek dmuchawca...
Obiecałam, że napiszę prawdę o Zosi, o Syberii, jej ukochanych Herbach. Miałam wykorzystać zapiski cioci. Znalazłam tylko szczątki jej pamiętników. Mam wrażenie, że były one pisane tuż przed śmiercią, że redagowała prawdę, jaką chce przekazać, zapisywała rzeczy, które jej wydawały się ważne. A może nie znalazłam. tych najistotniejszych. Dlatego połączyłam owe resztki notatek, ze swoimi wspomnieniami, z opowieściami, które słyszałam w dzieciństwie, zamieściłam też wiersze Sybiraków , które znalazłam u cioci.
Obiecałam Zosi, że napiszę o niej. Teraz spełniam tę obietnicę.
Późnym latem w centrum Warszawy przy wysokim wieżowcu, ktoś zasiał malwy. Te wysokie kwiaty wyglądały nieprawdopodobnie wśród wystrzyżonego trawnika, zadbanych przez fachowców równiutkich klombów. Ich zapach przypomniał mi wakacje w Herbach. Zosia miała niewielki ogródek a w nim co roku siała malwy. Te kwiaty były przedmiotem jej dumy...Dziś... już nie ma ogródka . W danym mieszkaniu Zosi jest szkolna biblioteka. Dziś zostały tylko wspomnienia. Gdy z dziećmi przejeżdżam rowerami torowisko na Olszynce Grochowskiej przypomina mi się nieduża stacja w Herbach, kasjerka, u której nad ranem kupowałam bilety do Warszawy, księgarnia, w której w latach osiemdziesiątych zdobywałam książki Stachury, Hłaski, podwórko przy szkole i rozmowy z sąsiadami... Nie ma tylko Zosi. Moje dzieci są już duże, Kasia studiuje, a  kochany przez Zosię Tomeczek skończył szóstą klasę na samych piątkach. Jeśli Zosia to wszytko widzi na pewno cieszy się...Malwy zawsze będą przypominać mi dzieciństwo i wakacje w Herbach.
Zosiu zawsze czułaś się niedoceniona, choć wszyscy Ciebie kochali. Gdyby można było wysyłać listy do Nieba, nie nadążyłabyś z ich czytaniem. Zrobię wszystko , by pamięć o Tobie trwała, byś wciąż była obecna, choć Ciebie nie ma...

   Właśnie wychodziłam z Zachęty, żegnałam się jeszcze ze swoimi uczniami, gdy usłyszałam znajomy głos. Zupełnie jakby czas na chwilę cofnął się. Poczułam się jak kiedyś, pod koniec lat osiemdziesiątych. Ale to była tylko chwila. Gdybym wtedy była już nauczycielką, za lekcje o poezji Barańczaka, albo za wiersz o siedemnastym września Herberta, mogłam znaleźć sie w więzieniu. Ciekawe czy dałabym radę mówić prawdę , gdybym miała rodzinę i bała sie o dzieci, o pracę? Wydaje mi się ,że tak, ale wówczas odpowiadałam tylko za siebie. Dziś mogłam sie narazić jedynie panu Giertychowi, bo tak samo cenię „Transatlantyk” Gombrowicza i Trylogię Sienkiewicza, bo dyskutowałam z młodzieżą o słynnym Teletubisiu i tolerancji. Zresztą mamy koniec roku 2007 i szczęśliwie już nie ma kreatywnego ministra oświaty. Cieszmy się wolnością, bo tyko w wolnym demokratycznym kraju można mówić to, co się myśli, nawet, jeśli jest to totalna bzdurą.

Więc, właśnie wychodziłam z Zachęty, żegnałam się z uczniami, gdy usłyszałam znajomy głos z przeszłości.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy ktoś pamięta Zosię Szczerbicką?

z pamiętnika Zosi-13 kwietnia 1940

#"Śpieszmy sie kochać ludzi tak szybko odchodzą"