Herby
Pamiętam, że zawsze była w moim
życiu... Często nie mogłyśmy się porozumieć to nie tylko problem różnicy
pokoleń. Znam wielu ludzi starszych, z którymi świetnie zgadzam się. Z Zosią
zawsze miałyśmy inne zdanie, inny stosunek do ważkich spraw. Nawet, gdy miałam
kilka lat. Kiedyś ciocia przywiozła mi dres. W tamtych czasach kupienie ciuszka
dla dziecka nie było takie proste jak teraz. Ale...Ten dres, a raczej jego
kolor małą dziewczynkę wprawił w furię. Jak można założyć coś
brązowego?!.Sytuacja stała się śmieszna, wszak cała rodzina, zamiast dać mi
spokój i przeczekać, usiłowała wcisnąć na mnie to ubranko. Byłyśmy różne. Ja. lubię ludzi i zawsze
szukam w nich czegoś dobrego. Zosia często nieobiektywnie oceniała znajomych,
albo wychwalała, nie widziała wad, albo krytykowała. Spierałyśmy się wciąż o
sprawy drobne i ważne. Jednak zawsze, cokolwiek się działo dobrego, czy złego
mogłam uciec do Herbów. Ciocia i Herby stały się azylem, jedyną rzeczą pewną,
która jest i będzie.
Zawsze
przed Zosią ukrywaliśmy złe wiadomości, każdy starał się oszczędzić jej
cierpień, wydawało się nam,że wszystko zbyt mocno przeżywa. Może te łzy,
rozpacz, czasami histerie dawały jej siły.? W ten sposób wyrzucała z siebie
stres, myśli nie do zniesienia...Zosia wciąż czuła się nieszczęśliwa.
Przynajmniej tak twierdziła. Wydaje mi się, że ciągle potrzebowała
potwierdzenia miłości, akceptacji potwierdzenia tego, że jest najlepsza.. Tak
było w Herbach. Zawsze chciała we wszystkim uczestniczyć, przejmowała się
sprawami innych, ale ona Zosia musiała być w centrum zainteresowania. Kochała
wszystkich ludzi, starała się pomagać biednym, zwłaszcza w czasach bezrobocia,
gdy wielu znajomych straciło pracę, ale nie widziała ludzkich wad, nie
dostrzegała, gdy bywała wykorzystywana, nie dostrzegała często dobra, miłości,
tylko, dlatego, że ktoś inaczej postrzegał świat. Jej zdanie o znajomych wciąż
zmieniało się. Gdy byłam w Herbach w maju pani Kasia była najwspanialszą osobą,
a już jesienią słyszałam o niej tylko złe rzeczy. Myślę, że podchodziła zbyt
emocjonalnie do rzeczywistości, nie umiała zachować dystansu wobec konfliktów,
plotek, zwłaszcza tych powstających w środowisku nauczycielskim. Też jestem
nauczycielką i wiem, że często nie postępujemy wobec siebie fair Przyjeżdżałam, więc do Herbów, rozmawiałam ze
znajomymi z podwórka, starałam się nie pamiętać, co o nich słyszałam. Wszyscy
byli mi bliscy, tworzyli część mego świata. Tak naprawdę wszyscy kochali Zosię,
choć jak wielu z nas miała wady, które nie raz zakłócały stosunki sąsiedzkie.
Zosia stała się częścią Herbów, podwórka, szkoły..

Komentarze
Prześlij komentarz