Gabriel Kesner -wartości plastycznej pracy (1977)
Zosia chyba chciała ukryć syberyjską
przeszłość, za to potem, po roku 1989, za wszelką cenę chciała załatwić jakieś
profity dla mnie, jako córki sybiraczki [ Chodziło o jakieś zniżki] Nie mogłam
na to zgodzić się. Nie dałam jej dokumentów. Przecież ja z Syberią nie mam
niczego wspólnego. Urodziłam się wiele lat po wojnie. Nie rozumiała tego, że
nic nie chcę...Tak, często miałam wrażenie, że mówimy innym językiem, innym
kodem...
-
Zawsze potrzebowała akceptacji. Czekała na słowa
miłości, potwierdzenia, że jest niezastąpiona, najlepsza. Wykorzystując to
wkupiłem się w jej łaski.
-
Dlatego często wracała do wspomnień o Syberii, ale
jakby z innej perspektywy, mówiła, że chce tam wrócić, bo tam było dobrze. Może
tam czuła się niezastąpiona?...Może oczekiwała sprzeciwu, słów potwierdzających
miłość? A przecież wszyscy ją kochali...
Zosia
malowała, głównie piękne kwiaty z ogrodu, słoneczniki radosne, rozwichrzone,
wściekłe, kwiaty w wazonach. Te kwiaty wyrażały jej prawdziwe uczucia, stały
się zwierciadłem duszy Warszawie w latach osiemdziesiątych organizowano
Cepeliady - kiermasze, na których twórcy ludowi amatorzy i profesjonaliści
sprzedawali swoje prace. Zosia świetnie czuła się w tej atmosferze. Mogła
działać, była doceniona, zauważona, pisano o niej w prasie.
Gabriel
Kesner – wartości plastycznej pracy ,[1977r. Niestety nie wiem, z
jakiego pisma pochodzi ten artykuł]
[...]Jej pasja jest twórczość
plastyczna. Celowo użyliśmy określenia” twórczość plastyczna, jako że trudno
jest zaliczyć ją do którejś z gałęzi plastyki, ze względu na bogactwo
uprawianych przez nią technik. Nasza znajomość z Zofią Szczerbicką rozpoczęła
się od wizyty w kółku pracy pozaszkolnej- oczywiście plastycznym, prowadzonym przez
nią. Prace uczniów świadczą o dużym zaangażowaniu w ich tworzenie zarówno
uczestników zajęć jak i inwencji prowadzącej zajęcia.
Wizyta w mieszkaniu Zofii
Szczerbickiej ujawniła źródło zarówno pomysłów, jak i wypracowanych technik
plastycznych. Rzut oka na zgromadzone eksponaty świadczące o zainteresowaniach
właścicielki mieszkania udowadnia po raz wtóry, iż do tworzenia rzeczy pięknych
może być użyte każde tworzywo. Tematem fascynującym autorkę prac jest głównie
przyroda, stąd dominujące w większości prac motywy roślinne.[‘’]Tworzy Zofia
Szczerbicka przy pomocy farb olejnych, akwareli, plakatówek, poprzez wypalanie
na drewnie.[...] Plastyczne hobby Zofii Szczerbickiej, w którym znalazła ona
ujście swej życiowej pasji samotniczki, ma dwa aspekty: indywidualny oraz
pedagogiczny. Jest ono,bowiem, środkiem, dzięki któremu grupując się w kółku
plastycznym, dzieci ujawniają wzorem swej nauczycielki swoje artystyczne
zamiłowania.[..]Równoległe z praca zawodowa Zofia Szczerbicka aktywnie działa
społecznie w NP. i w Kole Gospodyń Wiejskich. Właśnie za to łączenie pracy
zawodowej i społecznej została wyróżniona „Medalem Komisji Edukacji Narodowej”,
złotą odznaką „Zasłużonemu w rozwoju województwa katowickiego”, a także złota
odznaką ZNP. Ciągły kontakt z młodzieżą, która uwielbia swoją”Panią”, powoduje,
iż jest ona osobą popularną nie tylko w środowisku miejscowości, w które
zamieszkuje, lecz również poza nią. Do spopularyzowania jej osoby przyczyniły
się także liczne wystawy jej prac w Częstochowie, Lublińcu, Herbach. Cennym w
osobie i pasji Zofii Szcerbickiej jest to, ze potrafi nie tylko sama tworzyć
piękno, lecz także przekazywać jego poczucie młodemu pokoleniu.
Nie skomentuję tego
artykułu....Powstał on w roku 1977..
Jest świetnym przykładem
ówczesnej stylistyki. Żałuję, że nie znalazłam go wcześniej.
Wykorzystałabym go na lekcji. Autor napisał prawdę, ale o Zosi właściwie
niewiele dowiedziałam się. poza tym, że była wielokrotnie odznaczona, wszystko,
co robiła podporządkowywała pracy społecznej. Pamiętam Zosia przygotowywała się
do wywiadu, wystawiła najlepsze prace, prace, które nie były tylko obrazkami”
tworzonymi różnymi technikami”. Ona kochała malowanie. Kwiaty, czy nawet kopie
pocztówek, albo zdjęć wyrażały jej stan ducha . Uczyła plastyki, bo ta dziedzina
stała się jej pasją. Malowała, wszak, wtedy czuła się szczęśliwa, realizowała
siebie, potrzebę tworzenia , dzielenia się emocjami. W czasach, gdy brakowało
wszystkiego, potrafiła zdobyć farby olejne, wypalarki dla dzieci, pastele. Gdy
malowała, gdy pracowała w szkole, dawała całą siebie. To prawda, że pracowała
społecznie, że wiele robiła dla innych.
Zawsze, gdzieś w świecie są ludzie, którzy lubią się czuć potrzebni, którzy
sens widzą w pomaganiu innym, w dzieleniu się swoimi pasjami. Ale nikt z tych
ludzi nie zasługuje na słowa, które więcej mówią o polityce państwa, niż o
bohaterze.
Ten
artykuł wycięła dla Zosi Basia- nauczycielka rosyjskiego z Częstochowy. Basia –
wiele lat młodsza od Zosi, zawsze była przy niej. Zosia mogła na niej polegać, w
każdej chwili przyjść do niej, przenocować. Wspierała Zosię i jako jedna z
niewielu rozumiała ją, potrafiła zaradzić
Zosinym nastrojom, depresjom. Basia
była Zosi słońcem, które roztapiało lód w jej duszy, które oświetlało
przyszłość radością i ciepłem. Zosi trudno byłby żyć bez ludzi z Herbów, nawet,
gdy czasami z nimi spierała się. Nigdy nie mogła znieść samotności .Oni stali
się sensem jej życia. Niektórym pomagała, z innymi kłóciła się, inni pomagali
Zosi. Znałam panią Irenę, Ninę, panią Krzyżanowską, Kutalskich, panią Wołyńską
i Ulę, Piotrka...
Komentarze
Prześlij komentarz